środa, 2 lipca 2014

W morskiej zieleni...























Witam nowo przybyłą obserwatorkę i pozostałych zaglądających. 
Dostałam ostatnio trochę nowych koralików od przyjaciółki w prezencie. Korciło mnie coś z nich od razu zrobić. Powstał taki skromny naszyjnik. Morskiego koloru był jeden woreczek więc sznur wyszedł troszeczkę za krótki ale po dodaniu koralików złotych i kulki długość jest ok. Zapięcie na karabińczyk w kolorze złotym i końcówki wklejone też złote.


























Zapraszam ponownie. Zostawcie komentarz, będzie mi miło czytać wasze opinie.

10 komentarzy:

  1. Śliczny. Bardzo strojny.

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo fajnie się prezentuje, połączenie morskiego i złota dało ciekawy efekt

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak zwykle piękny.Kiedy Ty masz na o czas?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Regino ten sznur przerobiłam jadąc samochodem jako pasażer w ramach nie marnowania czasu.

      Usuń
  4. Jest śliczny. Bardzo fajnie go urozmaiciłaś.

    OdpowiedzUsuń
  5. podoba mi się urozmaicenie - oryginalne

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo fajny,świeży pomysł !!! Bardzo mi się podoba !!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam jestem jedną z organizatorek akcji zbierania pieniędzy dla Julki Piskorskiej, która urodziła się z wadą nóżek - nie ma kości strzałkowych, skokowych i piętowych ( więcej informacji tutaj: https://www.facebook.com/events/1408317332768214/?source=1) i chciałam się zapytać czy zechciałaby Pani przekazać na licytację jedno ze swoich dzieł. Proszę o odpowiedź. Wygląda to organizacyjnie tak, że wysyła mi Pani na maila daria.krys@onet.pl zdjęcie przedmiotu podaje opis, określa cenę minimalną i oraz zaznacza, kto ponosi koszty wysyłki - może licytujący. Ja dodaję wg kolejności na stronę wydarzenia - link wyżej, wysyła Pani towar do osoby, która zwycięży i wpłaci pieniądze. Jeśli nie jest Pani zainteresowana to proszę chociaż dołączyć do wydarzenia i jej udostępnić, zaprosić znajomych. Dziękuję i pozdrawiam. Daria

    OdpowiedzUsuń
  8. Violu, skąd bierzesz pomysły na te wspaniałości? :) Poprzedni komentarz usunęłam, bo mi się zapisał jako nieznany, a ja nie lubię anonimów :)

    OdpowiedzUsuń

hmm...